Dzień jak dzień ....

Jak widać pod skrzyżowaniem nie należy obawiać się samochodów tylko narciarzy bez nart na pasie ruchu....

Kolega z innej elki się tak zapatrzył, że został sobie na środku, taka rozrywka wszyscy pędzą a samochód stoi w samym centrum ....

I jak już opanowałem myśl o tych narciarzach wrześniowych to wyszli zombi, i łazili po drodze jak chcieli, mieliśmy ich przejechać ale kursant się bał trochę, że jednak wstaną i będą nas gonić po Żywieckiej ;)
I jeśli już myśleliście, że to było coś taki zombi to nie, rozczaruje was. 2 @ w poprzek drogi nam przeleciały, miały magiczne mohery które to chroniły je przed pojazdami. Czy jakoś tak. Albo one niewidzialne miały być . ? ?Już sam nie wiem, dobrze że im moher z głowy nie zwiało ;)

Na koniec jak zawsze szybki busik z samobójczymi skłonnościami na Krakowskiej ;)
I rzecz zacna, nijako można powiedzieć, że najbardziej działająca na psychikę kierowcy. Jaki on ma fajny fotel.....
A na koniec dnia, wyprzedził nas Pan. BMW, na pasach i nie wiem co jeszcze bo tak szybko jechał... pomyślałem łoś, ale nie jednak napis pod tablicą rejestracyjną mówił, że jednak prowadzi bezpiecznie więc chyba się mi przewidziało. Ciekawe czy jak będę miał podobną z napisem jestem bogaty to się też z automatu takim stanę ......