Dlaczego prawda wcale nie musi nią być.

Miało być o dniu tym i owym, ale pisanie w całości o ruchu drogowym mogło by się właściwie tylko różnić datami. Głupcy na drodze i tak robią to samo. Ewentualnie zmienia się jedno, liczba osób którzy są martwymi głupcami. Jak to powiedziała dziś jedna z kursantek po pytaniu jak tam postępy na ostatnich jazdach wyglądały bo szanowny pan Wojtek jeździł - padło: no Kurw... trzeba myśleć w tym samochodzie cały czas kur.. myśleć. I to powinno być ogólnym założeniem całości przepisów o ruchu drogowym. I nie tylko piszę tu o tym ,że przepisy mają dotyczyć już tych uczestników ruchu ale główna zasada myślenia powinna dotyczyć tych co te przepisy tworzą.
Prędkość to ogólny powód wypadków na drogach, niektórzy widzę twierdzą, że to nie prędkość zabija tylko nagła jej utrata. Mnie się jednak zadaje, że zabija nagła utrata myślenia podczas przekraczania prędkości do poziomu nie do opanowania dla własnych umiejętności. I tu pojawiłby się głoś jakiegoś malkontenta, że jeździ już 23424 lat, i że zrobił 2839123 km na TIRACH i że on wie lepiej. No i dobre. Pewnie chłop ma racje, bo to zwykle facet tak pier.... razem z tym swoim ego z kosmosu. Pouczanie innych w aspekcie ruchu drogowego wymachiwanie rękami itp to tak jakbym ja oceniał ludzi  Tańcu z Gwiazdami. Czyli pojęcia nie mam i świetnie mi wychodzi skakania jak małpa po parkiecie, ale swoje wiem i nie zawaham się użyć swego słowa aby mnie usłyszano. A ekspert ze mnie jak z koziej dupy trąbka  Dużo tych trąbek na drogach...
L ki to złoooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo.
Mamy wiele wspólnego z tym odwiecznym problemem dobrych ludzi za kierownicą.
Przyczyniamy się do licznych utrudnień.
Tamujemy ruch.
Gwałtownie hamujemy.
Mamy conajmniej jedną liczbę 6 na rejestracji.
Nie mamy odbić w lustrach drogowych
Atakujemy innych i wysyssamy im paliwo
I śpimy w parkingach pod ziemią.

To zło to my i jestem z tego dumny, w końcu dzięki temu Wy dobrzy kierowcy możecie istnieć, zwalczać te złe znaki o prędkości, te zakazy wyprzedzania i zawracania.
Dzisiejsze spotkanie ze złem :
Wyjeżdżając z osiedla pewnego skręcając w lewo, widoczność zero. W lustrze nie powiem co widać ( pozdrawiam Szymka Zieleźnika  hehehe)  no to jedziemy. Kursantka wyjechała trochę mało dynamicznie, i nagle powrót z przyszłości z prawej - nie jedzie , nie nadjeżdża, nie Ona zapier..... i trąbi. I nie wiem co to miało być ale chyba w miejscu w którym była w przyszłości klakson to przenosił samochody w górę abo co.  Tak drodzy kierowcy jak jest strefa prędkości do 40 km/h to znaczy że coś jest nie tak. I tak ten, co tą strefę ta stworzył dobrze wiedział ,że może to ograniczy prędkość do tych 60 km/h ale skąd, nie wziął pod uwagę Pani z przyszłości z mocą klaksonu w dłoni i mocą wciskania pedała. Mocy w neuronach brakło. Ale ale. Po chwili Pani zrozumiała coś i neurony odrosły i cud . Nawet sobie przeczytała napis z tyłu zachowaj odstęp, i to z bliska bo się samochód jakoś sam przyhamował. A na skrzyżowaniu chciałem jeszcze zamienić 2 słowa z tą z przyszłości, chciałem zapytać o świat czy jest lepszy i o ten magiczny klakson. Tylko że Pani podjechać nie chciała na tą samą wysokość, jej wysokość widocznie się nie zniża do tego mojego poziomu...
Zło 2. Jedziemy w sznurku samochodów na Żywieckiej, coś tłumacze, że należy powoli, że lusterko, że to i nagle kobita tym razem z przeszłości jedzie mi w samochód z lewego pasa. No to sruu hamulec awaryjny aż poczułem na skręconej nodze. Tak z przeszłości wtedy jeździło się na mamutach i można było tak bo nie było lusterków z prawej strony. Po tym oto manewrze mamuta Pani na środku ulicy wysiadła i się rozpłaszczyła. Drzwi otwarte samochody jeżdżą, trudno mamut zawsze czekał to pewnie teraz też.
Zło część 3.
Na ul. Przeczniej ktoś wyłamał się z oczekiwania na wyjazd na Krakowską i stwierdził że lewą stroną też się da. Był taki zadowolony z siebie ,że prawie trafił w motocyklistę, który miał większość przytomność umysłu i się sam zatrzymał. Fajne nie ? Musisz patrzeć na przepisy na siebie, na te zajebiste dziury wszędzie, i jeszcze się rozglądać po bokach czy jakiś KTOŚ dobry, nie chcę Cię zabić. Amen
Te przepisy to wcale nie są fajne, i część z nich to jakieś wymysły chorych mózgów. Całość szkolenia jest bezsensu. Stan wyszkolenia jest oceniany przez pryzmat tych co szkolą więc to ich wina. Jak to jest, że wszystko ma iść do przodu niby jest łatwiejsze a zdawanie trudniejsze, wypadków więcej ?
W głowie mało co zostaje i każdy potem zdany na siebie albo w tej ponurej statystyce wyląduje albo nie.
A może system by był lepszy gdyby to instruktor wydawał pozwolenia czasowe na poruszanie się po drogach na pół roku a po tym czasie tylko weryfikował umiejętności ? Było by lepiej ? Może i tak, tylko ,że tu w ta piękna kraja" wszystko ustawione pod inne opcje. Jak zrobić ,że ktoś mógł zarobić, a nie jak zrobić aby było lepiej, przyjaźniej, bez nerwów niepotrzebnych.
Mam nadzieję, że spotkamy się z Wami kursantami i Wami naszymi znajomymi na dniach Kóz gdzie będziemy mogli sobie razem pojeździć :) Może ktoś nauczy się czegoś nowego a może tylko upewni się, że jest fenomenalny ;)
ps. pozdrawiam Pana Banana nijakiego kursanta mojego i chciałem powiedzieć w 2 słowach, że chyba bardzo pragnie wjechać mi w samochód jak wyjeżdżam z placu gdy sobie rajd urządza na Szkolnej.
Fajnie, że masz klatkę w cienkim i obyś już miał prawo jazdy ;)