Tak patrząc wstecz na całość życia w którym przyszło się obracać o ile to pierwsze z nich a nie któreś z rzędu, doszedłem do wniosku, że to jakaś niezdrowa lipa. Niby cywilizacyjnie stoimy wysoko jak na ludzi a tu chyba wszystko kuleje. Najwięcej to chyba wyniosłem z zerówki, były tam takie fajne szufladki robione z pudełek po zapałkach, gdzie układało się wycięte litery, były akcje zbierania żołędzi dla dzików chyba abo co ;) ( jeszcze nie wiedziałem co to Żubr), było tak że kompot smakował :) , i że czapki nikt nie chciał nosić, ( teraz każdy chce byle by była trendy ). Z podstawówki i jej sytemu edukacyjnego wyniosłem tyle, że na przerwie nie wolno biegać i że śpiewanie kiepsko mi idzie, natomiast nauczyli mnie pływać i grać w bądź co. A rzucanie piłką w kogoś innego było nad wyraz świetnym objawem sportu - czyli gra w zbijanego w którą chyba już nikt nie gra. Podstawówka była podzielona na 2 części i nic nie jarze z tego czasu. Dzień za dniem niby ku edukacji bliżej a gdyby teraz mnie ktoś zapytał co było w którejś klasie, to śmiało odpowiem że tamburynki pamiętam i granie na trójkącie na lekcjach muzyki oraz jak się rozpłakałem na plastyce bo nie miałem farbek do malowania. A co do reszty przedmiotów to jak jakaś czarna dziura, niby taki doskonały system szkolnictwa. Jeśli chodzi o liceum to fakt jest taki, że źle wybrałem i nic nie umiem przez to, bo ludzie będący w technikach lub szkołach zawodowych to już umieli sobie zrobić fryz bądź coś tam wymurować lub też zespawać. A po liceum mam pustkę i świtek zwany maturą który nic nie znaczy. A nie mogę powiedzieć, że się źle uczyłem, mogę powiedzieć że nic z tego dziś nie pamiętam co tam musem było i że co z tego że było minęło jak to nic nie dało. A zapewniam Was czytających to że obecnie wymaga się dużo mniej w szkole. Studia to już odrębny temat i chyba to taka maszynka do pieniędzy się zrobiła bo kierunków wiele szkól całe mnóstwo a perspektywa bycia specjalistą do spraw obsługi klienta indywidualnego na kasie w Tesco z dyplomem jest mało przekonywująca do wydania nastu tysięcy na edukację ...
Smutne to bo niby jest tak jak ma być i słuchając co 4 lata o wielkim planie naprawczym tłucze się ludziom młodym coś o czym pamiętać nie będą po paru latach, a na podstawy wychowania komunikacyjnego przeznacza się parę godzin, gdzie w samochodzie spędzamy pokaźną część swojego życia.
Czy część własnego życia należy spędzać na rzeczach których właściwie nie ma? Owszem trzeba bo "dorosły świat" dużych ludzi tak mówi, ale czy patrząc tylko na drogę można powiedzieć, że ludzie są dorośli? Zaskakujące jest to, że dziś widziałem reklamę że zasługuję na więcej ? Tylko nie wiem czy zniosę więcej sprawiedliwość lub tym bardzie prawa opartej niby na jakieś zależności obywateli na różnych płaszczyznach tfu platformach....