Zła góra

Czyli, że zło czai się wszędzie. CO z nami będzie co z nami będzie. No nic co ma być trza wstać i jechać skoro góra wzywa. Kiedyś już tam byłem, ale, że podobno szlaki są różne, a i droga podobno ma odzwierciedlać w minimalnym stopniu wysokogórskie trasy, pomyślałem czemu nie. Wyjazd wcześnie rano, i dzięki tamu udało się dojechać na parking na którym było o dziwo jeszcze miejsce. Pusta droga i wstające słońce powodowało właściwy urok poranka. Do czasu aż zauważy się tą górę od dołu. Robi wrażenie, a tym bardziej wrażenie potęguje to że jakoś trzeba tam wyjść. Królowa Beskidów oczekuje na swoich gości.
Wybór szlaku - żółty akademicką percią. I tu małe zdziwienie. Szlak wcale nie jest trudny, trudny jest szlak niebieski którym się idzie i idzie i idzie idzie i idzie i idzie idzie i idzie i idzie idzie i idzie i idzie, i jak już trzeba iść po tych schodach to mi się batoniki skończyły. Do tego ta temperatura, 30 stopni w cieniu potęgowała zmęczenie. I muchy, wszędzie są muchy, One są z tego no z parku chyba, i dzięki nim właśnie człowiek nie ma czasu siedzieć musi iść bo by go zjadły. ;) Ale ale oto krótkie story foto co i jak. BO patrzeć jest na co. 




 Piotrek ruszaj się ruszaj ehhehe















 a na górze ludzi właśnie mało co jest dziwne ;)
 tak to jest mało ;)






 a tu zostałem ordynarnie uchwycony jak jem ...









 Najbardziej "Zasrany"  szczyt ; )






 aaaa i bonus okazał się taki że bardziej przesranym szlakiem na Babią jest zielony zwany Percią Przyrodników. Jest dużo dużo bardziej stromy a mijani ludzie idący na czworakach jedynie potwierdzają tą tezę .










Czas wyjścia. 2,5 godziny ( z czasem gdy się siedziało, piło, zdjęcia robiło) Czas zejścia 2 godziny i pół godziny ale to temu że batoniki się skończyły ;) 


Babia Góra to taki szczyt gdzie wszyscy chcą iść. Idź i Ty ; )