Mówi Wam coś to zdjęcie?
Na pomysł skonstruowania auta dla ludu wpadł właśnie genialno-chory umysł Hitlera. Wiedział o dotychczasowych dokonaniach Ferdynanda Porsche i zaproponował mu współprace przy skonstruowaniu samochodu dla każdego Niemca przedstawiając mu swoje założenia i wymagania. Pojazd miał byc 5cio osobowy, rozpędzający się do mniej więcej 100km/h spalając przy tym 8.5 l benzyny na sto kilometrów, no i przy tych wszystkich walorach kosztowac miało niecałe 1000 marek. Zanim nawet powstało auto zaproponowano Niemcom system przedpłat, które notabene zostały przerypane na projekty wojenne i pewien samochód wojskowy. Oparty całkowicie na Garbusie i odpowiednio udoskonalony łazik Kubelwagen.
Oraz jego pochodna wersja pod postacią amfibii - Schwimmwagen.
I na te pojazdy, między innymi, sprzeniewierzono pieniądze ludności. To tak troche jakby Hitler zrobił narodową ściepke na wojne. Wyprodukowano zaledwie niewilką liczbę sztuk pojazdów seryjnych dla ludności, jednak żaden nie trafił w ręce obywateli.
Jest juz po wojnie i mamy tego Garbusa, a własciwie VW Typ1. Jak się okazało samochód był dobry, prosty i chętnie kupowany. Skoro mamy dobre podzespoły o odpowiednich walorach użytkowych to zróbmy coś z nich więcej a zarobimy dwa razy sprzedając niemal ten sam samochód.
Ktoś sobie kiedyś naszkicował nadwozie. Nadwozie się spodobało w siedzibie VW i osadzono je na podwoziu Garbusa. Tak powstal VW Typ2, czyli pierwszy Ogórek tak lubiany przez jaraczy zielska. Wykorzystywany do uprawiania wolnej i zbiorowej miłości na jego przepastnym pokładzie.
Społeczeństwa się wzbogacały. Rósł więc popyt na auta nietuzinkowe, już nie tylko mające za zadanie przewozić skutecznie osoby i towary, ale także auta prestiżowe. Firma Karmann w oparciu o podwozie Garbuska i projekt włoskiego studia designu Ghia budowała takie oto bajecznie wyglądające coupe, które po nocach mi się śni.
Cholera, pragnę go!:) VW Karmann Ghia. Pod tym rewelacyjnym nadwoziem jest zwykły VW. Nawiasem mówiąc firma Karmann produkowała także inną wersję VW już od jakiegoś czasu.
Najbardziej jednak szałowe auto oparte na podzespołach VW zachowałem na koniec.
Jak już pisałem przed wojną w projekt Hiltera zaangażowany był Ferdynand Porsche. Tak więc po wojnie, kiedy jego firma rozpoczęła produkcję pod znaną już do dzisiaj nazwą, wykorzystano rysunki oraz pomysły Ferdynanda seniora i zbudowano Porsche 356
356 bowiem był to 356-ty projekt tego zasłużonego dla motoryzacji człowieka. Wykorzystano sporo elementów zawieszenia oraz nieco zmodernizowane silniki pochodzące żywcem z VW. Użyto także lepszych i lżejszych materiałów tak też nie było już tylu kilogramów do pchania dla umiejscowionego z tyłu, tak jak w Garbusie, silnika czterocylindrowego w układzie boxer.
Z powyżego wynika, że VW Garbus położył podwaliny po pierwsze pod sukces firmy Porsche, a po drugie że jest on ojcem nie tylko serii pojazdów 356, ale także wszytkich poźniej produkowanych modeli 911. Układ napędowy jest w założeniach identyczny jak w Garbusie nawet w najnowszych 911 - silnik z tyłu, napęd na tył i linia nadwozia która jest ciagle tylko rozwinięciem projektu poczciwych 356 z lat 50tych.
Zdawało by się, że tak zwykłe auto jakim jest Garbus ma nudną historie.
Nie chcąc zbytnio rozwlekać, wprowadzać zawiłych nazw oraz dat, które i tak przepadną w Waszych głowach zanim skończyczie to czytać, upraszczałem niektóre fakty i pomijałem mniej istotne rzeczy. Wystarczy, że zapamiętacie to co napisałem. Jeżeli kogoś zafascynowała geneza VW Typ1 bądz też konstrukcje wywodzące się z jego genów na pewno znajdzie odpowiednią lekturę.










