Godzina 12 udało mi się dotrzeć do biura, zauważam, że moja tolerancja do ludzi w koło samochodu spada gdy jadę samodzielnie bez kursantków. Wręcz wkurw... mnie do poziomu ja pierd... Po drodze zaliczam ze sto tych co wcześniej i zastanawiam się jak oni się jeszcze nie pozabijali. Zastanawiając się tak okazało się ,że już jestem w Kozach a przejechane km jakoś mi zniknęły i w sumie nie pamiętam którędy jechałem.
W Kozach jak to zwykle w Kozach jest fajnie, ktoś przelatuje przed samochodem za rondem, na rondzie ktoś chce w kogoś wjechać, a ofuczona Pani próbująca wyjechać z pod Urzędu Gminy Łaski i Pomyślności pomyliła biegi i ruszyła do tyłu zamiast do przodu. Ale chciałem dobry uczynek zrobić pierwszeństwo dać, zrzec się swojego prawa, to nie. Widocznie ktoś z góry patrzy, obserwuje i znak dał ,że ma się wrócić uczyć pokory. Pokora również mnie dopadła gdyż na ZAKAZIE ZATRZYMYWANIA jak zwykle stoi ekipa Pocztowa, i ja to rozumiem nosić paczki do wozu 30 metrów to jest problem ale czemu tam nie ma tabliczki że nie dotyczy pojazdów kopertowych ? No nie ma bo t nie problem, przecież i tak wszyscy stoją, teraz to nikomu nie przeszkadza a w zeszłym roku jeden z radnych się pieklił, ale nie o wszystkich tylko o samochód Policji która jako jedyna miała miejsce wyznaczone w tym miejscu do postoju. I wracając do mojej pokory jak zawsze chcąc skręcić w kierunku mojego biura, LEZIE kto ?Nie wiem ale lezie nie patrzy i nie widzi i magicznie niby jak ona nie widzi to jest niewidzalna i nieśmiertelna. Tak chodnik jest ale po co jak można na takie ekstremalne przeżycia się zapisać, na co komu skoki na linie w przepaść. Jak już dojechałem to na miejscu mój serdeczny pracownik Łukasz N otrzymał niesamowitą propozycję od szefa, że mu kawę zrobię. Po krótkiej wymianie zdań pracownik odjechał z miną trwogą w stronę małżonki ; ) A ja upojnie zająłem się pracą biurową. Praca biurowa obecnie przypomina wpisywanie tych samych danych do stu okienek i drukowani ich a potem jeszcze kopiowanie. Czułem powoli, że za każdą kartką któreś drzewo gdzieś ścinają. Na szczęście z odmętów jakiś tajemnych pojawiła się pomoc i za mała łapówkę w postaci kawy postanowiła pomóc. Nie nie była wirtualna jeszcze takiej gorączki nie mam. I tak dłubałem w tych papierach aż nadeszła kolejna pora na wyjazd w miasto z następnymi moimi uczniami obi wanem ze Starej Wsi i Czebakom z Bujakowa.
Tak ciesząc się tym że płuca jeszcze mi nie zakończyły pracy przed czasem, okazało się, że jakimś cudem zapomniałem wykreślić z grafiku z 18 Kursantki 12739`2647624`640` za co serdecznie przepraszam i biorę każdy wymiar kary która ma zamiar wymierzyć a wymierzać może nawet wielokrotnie ; )
I co myślicie koniec, a nie skąd koniec z pod drzwi musiałem iść do samochodu, bo zapomniałem połowę rzeczy a potem jeszcze raz sprawdzić czy zamknąłem wóz, i szkoda, że jeszcze trzecie raz nie poszedłem sprawdzić czy w ogóle jeszcze w nim nie siedzę a to tylko moje wirtualne ja sobie chodzi.
Cały dzień numer 2 w tygodniu numer coś tam dowodzi tego ,że skoro jasno wyrażamy swoje uwagi wobec innych to od razu ludzie wiedzą, że się mają odpierdolić i mamy spokój. A jak się nie mówi to się potem niestety nie odpierdalają i jest jak jest. I druga puenta dnia, że mój przyjaciel donosi ,że jest festiwal golonki w hotelu MAgura. I nie wiem czy to jest ,że się mamy przebrać za nie i są tańce, czy, że mam się przygotować na to że idziemy ją jeść.
Niech moc będzie z Wami moja się kończy nawet krew wychodzi już szukając chyba nowego hosta.
A jutro jest test na wykładach, fajny sam nie znam odpowiedzi wczułem się w te nowe testy.
ale ja nie będę taki, ja powiem gdzie błąd i w czym tkwi haczyk
Nie nie nie będzie za to opłaty ;)